Skip to main content

W lutym w branżowym czasopiśmie Magazyn Fitness Biznes ukazał się wywiad z Rafałem Parzychem, właścicielem studia Body Design. Wywiad możecie przeczytać przed lub po treningu w dostępnych w studiu egzemplarzach magazynu lub online – LINK.

Oto fragment:

Zanim spełniłeś marzenie o własnym biznesie przeszedłeś długą drogę od trenera na siłowni i instruktora sportu do trenera motorycznego, co zresztą wykorzystujesz w pracy także ze sportowcami. Jak oceniasz ten krok w biznesową samodzielność z perspektywy czasu?

Rafał Parzych: ‒ Teraz się cieszę, że wtedy podjąłem taką decyzję. Natomiast pierwsze dwa lata to był naprawdę ciężki czas. Myślę, że nawet cięższy niż czas pandemii. Musiałem się zmierzyć z czymś zupełnie dla mnie nowym. To był mój pierwszy biznes. I mimo że
czułem, że jestem gotowy na ten krok, to wcale nie byłem przygotowany. Nie wiedziałem, na co się porywam.
Byłem przekonany, że najważniejsze jest moje przygotowanie merytoryczne i wymyślona koncepcja studia.

Tymczasem to kwestie pozatreningowe kosztowały mnie najwięcej bólu głowy. Z dnia na dzień musiałem
się stać ekspertem w wielu dziedzinach, bo przecież nie stać ani mnie, ani chyba żadnego trenera rozpoczynającego własną drogę na zatrudnienie rzeszy ekspertów. Ta wielowątkowość, z którą trzeba się zmierzyć przede wszystkim na początku istnienia studia, wygenerowała
u mnie dużo stresu. Pierwsze lata działania studia to była niezła szkoła życia, której się chyba nie spodziewałem. Ale mimo to nie żałuję.

Czasem lepiej nie wiedzieć, co cię czeka, bo wtedy bardziej odważnie wchodzi się do głębokiej wody. Ale przyznam, że bez bliskich osób,
które mnie wspierały i wspierają, nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem.